Niepubliczna Poradnia
Psychologiczno-Pedagogiczna
“EDUKACJA”

Rozwój dziecka

Wojciech Brejnak -psycholog

Rozwój dziecka

O towarzyszeniu dziecku w jego rozwoju (1)

Rozmowa z dzieckiem to nie tylko wymiana słów, to również wymiana emocji i uczuć, które w harmonijnym współdziałaniu mogą być uzewnętrzniane nawet bez udziału słów. W ten to sposób komunikujemy się z bardzo małymi dziećmi - niemowlakami, okazując im swoje emocje i uczucia.

Do 3 roku życia dziecko rozwija się wyłącznie w środowisku rodzinnym, które tworzy matka, ojciec, rodzeństwo, ewentualnie inni domownicy. Zna wszystkich domowników oraz przestrzeń w domu, w której się wychowuje (mieszkanie, swój pokoik). W sytuacji chwilowego zagrożenia matka (rodzic) szybko przywraca dziecku ład i poczucie bezpieczeństwa.

I nagle, w pewnym momencie, musi samo zostać poza domem wśród nieznanych pomieszczeń oraz nowych kolegów i dorosłych. Na tym gruncie rodzi się lęk i niepokój z powodu rozstania z ukochaną matką. Próg przedszkola, to bowiem pierwszy próg dziecka w jego rozwoju psychicznym.

W miarę jak dziecko rośnie, oddala się fizycznie i psychicznie od swoich rodziców. Gdy dziecko coraz swobodniej porusza się, mówi, tym samym oddala się od rodzica, a rodzic jakby przebywał tuż obok jego problemów. Już nie musi zaspokajać wszystkich potrzeb swojego dziecka, gdyż ono samo potrafi pewne czynności wykonać wokół siebie.

Aby dobrze wychować dziecko nie wystarczy zadbać o jego potrzeby biologiczne – ubranie, wyżywienie. Trzeba stale i rozsądnie towarzyszyć dziecku w jego rozwoju, zaspokajając również jego liczne potrzeby psychiczne. W tym wieku najbardziej domagają się zaspokojenia potrzeby: miłości, akceptacji i kontaktu. Od 3 roku życia dzieci najpełniej zaspokajają potrzebę kontaktu podczas zabaw (jednak zabaw planowych - głównie w przedszkolu).

Na harmonijny rozwój dziecka składają się również kontakty z innymi osobami, poza środowiskiem rodzinnym. Dlatego rodzice dziecka, które nie chodzi do przedszkola powinni zagwarantować mu jak najwięcej zabaw i kontaktów z rówieśnikami.

Aby rozpocząć jakąkolwiek pracę z dzieckiem, trzeba poznać dziecko, trzeba je bacznie obserwować. W związku z tym, że w wieku przedszkolnym zabawa jest podstawową formą aktywności dziecka, to obserwując zabawę dziecka, można wiele powiedzieć o nim – jak współdziała z rówieśnikami, czy jest dominujące, czy podporządkowuje się rówieśnikom, jakie emocje wyraża (pozytywne  – takie, jak radość, zadowolenie, czy negatywne – takie, jak złość, lęk, obawa).

Zabawa oprócz funkcji diagnostycznej, spełnia również funkcję terapeutyczną, psychokorekcyjną. Podczas niej dziecko może ujawniać i rozładowywać emocjonalne napięcie, np. może bić lalkę, tłumacząc, iż ona nie chce jeść. Umiejętnie poprowadzona przez dorosłego zabawa, pozwala dziecku rozładować wiele napięć emocjonalnych oraz negatywnych emocji takich, jak lęk, rozdrażnienie, strach, przerażenie.

Zdarza się często, że jeden z rodziców próbuje osiągnąć pewne cele przemocą, np. strasząc dzieci. Prawdopodobnie nie ma wówczas świadomości, iż lęk wywołuje dwie reakcje: (1) całkowity, paraliżujący bezruch albo (2) gwałtowną ucieczkę. Lęk z jednej strony powoduje nieufność, obawę i wycofywanie się, z drugiej zaś – gwałtowność, a nawet agresję.

Dzieci często kłócą się z rodzeństwem w domu albo z rówieśnikami w przedszkolu. Powodów tych sprzeczek jest wiele. Niekiedy dzieci same nie wiedzą już o co poszło. Dlatego też zdecydowana i ostra ingerencji dorosłego nie jest tu wskazana. Potrzebna jest jedynie łagodna pomoc przy pogodzeniu się, dzięki której uniknie się niepotrzebnego obwiniania się przez dzieci nawzajem. Dzieci bowiem same szybko dochodzą do porozumienia.

Dzięki dziecięcym konfliktom między sobą, uczą się one dostosowywania do wymagań środowiska, ale także oddziaływać na to środowisko. Dlatego też konflikty te odgrywają istotną rolę w rozwoju społecznym i emocjonalnym dziecka. Uczy się ono znajdywać miejsce dla siebie w tym środowisku, w grupie rówieśniczej. Konflikty dziecięce wspomagają w dzieciach ich spontaniczną własną aktywność.

Często dzieci w sklepie krzykiem domagają się zakupu jakiejś zabawki. Wrzaskliwym płaczem, tupaniem próbują wymusić zgodę rodzica, doprowadzając go tym samym do furii. Ma on wówczas ochotę przylać dziecku klapsa. Co wtedy? – pytają mnie rodzice.

Przełamywanie uporu dziecka siłą nie jest dobrą metodą wychowawczą, gdyż agresja wzmacnia i wyzwala agresję. Zamiast krzyczeć na dziecko w sklepie, wystarczy odwrócić jego uwagę, np. chłopcu pokazać przejeżdżający, atrakcyjny samochód, a dziewczynce ciekawie, modnie ubraną panią. W domu należy wyjaśnić powody naszej odmowy zakupu. Z dzieckiem zawsze należy rozmawiać spokojnie i rzeczowo, a w sytuacji konfliktu dobrze jest ściszyć głos, a nawet mówić szeptem.

Gdy dziecko krzykiem domaga się swoich racji, warto zastanowić się, czy w domu rodzice nie porozumiewają się między sobą, posługując się krzykiem. Być może metoda krzyku jest sposobem rozwiązywania niektórych problemów, poprzez naśladownictwo.

Dziecko też ma prawo do protestu i odmowy, często jednak nie pozwalamy mu na współdecydowanie, np. o słodkości pitych napojów. W wielu przypadkach w domach dziecka dzieci nie wiedzą, że kakao trzeba słodzić. Myślą, że z natury swej jest ono słodkie. Czy zatem podczas ograniczania decyzji dziecka, nie zubożamy dziecka nie tylko emocjonalnie i społecznie, ale również intelektualnie?

Są jednak takie okresy w życiu dziecka, kiedy to z natury swej sprzeciwia się rodzicom. Protestuje przeciw ich decyzjom. Takim okresem jest początek ich wieku przedszkolnego, np. na pytanie czy chcesz czekoladkę dziecko odpowiada „nie”, po czym szybko i chętnie ją łapie i zjada. Tak więc nie należy zawsze ulegać wszelkim życzeniom i decyzjom dziecka w tym wieku. Wiadomym jest, że właściwymi i konsekwentnymi decyzjami dorośli warunkują u swoich dzieci wszelkie podstawowe nawyki. Sprawiedliwa i konsekwentna decyzja rodzica zostanie na pewno zaakceptowana przez dziecko.

W zabawie oraz w codziennych czynnościach dzieci bardzo chętnie naśladują dorosłych. To, że dziecko chce być większe, starsze, mądrzejsze jest niczym innym jak tylko wrodzonym pędem do stałego rozwoju. Zachowania dziecka typowe dla młodszego rocznika bardziej niepokoją psychologów i pedagogów. Takie zachowania nazywane są infantylizmem dziecięcym. Identyfikacja z osobami dorosłymi z najbliższego otoczenia potrafi być tak silnie uwewnętrzniona, że dziecko nie tylko chodzi, mówi, je jak tata, ale również zaczyna klnąć jak tata, czy bić tak jak tata.

Dziecko opowiada niesamowite historie, zmyśla, np. po tygodniowej chorobie mówi w przedszkolu, że było z ojcem w tym czasie samolotem w Stanach. Są to jawne kłamstwa. Co z tym zrobić? - pytają mnie rodzice. Zmyślane historie przez kilkulatków są normalnym przejawem ich rozwoju. Nic nie trzeba z tym robić. One po prostu świadczą o bogactwie przeżyć dziecka. W ten sposób dziecko sygnalizuje o swoich potrzebach, mówi co czuje, a przecież nie potrafi tego często nazwać wprost. Nieprawdziwymi historyjkami zwraca również na siebie uwagę dorosłych. Może to być sygnał, że trzeba dziecku poświęcić więcej czasu i uwagi. Dziecięca skłonność do fantazjowania mija około 5-6 roku życia. Kłamać naprawdę zaczynają dopiero starsze dzieci. Najczęściej w obawie i ze strachu przed karą. Rodzice powinni przyjrzeć się sobie czy w domu w swoich kontaktach, w porozumiewaniu się między sobą nie mijają się z prawdą, ponieważ zazwyczaj dzieci kłamią, naśladując dorosłych.

O towarzyszeniu dziecku w jego rozwoju (2)

Dziecko, które ma zaspokojone podstawowe potrzeby psychiczne, jest zdrowe i syte, z natury swej jest aktywne i pogodne. Dzieci w wieku przedszkolnym lubią robić wiele rzeczy same. Są z siebie dumne, gdy potrafią same się ubrać, zawiązać buty, same jeść. Czują się wówczas dowartościowane i łatwiej nawiązują kontakty w grupie. Rodzice i dziadkowie nieraz niweczą umiejętności nabyte przez dzieci w przedszkolu, robiąc wszystko za nie w domu, wyręczając je w czynnościach, które dziecko już umie.

Jeśli dziecko jest leniwe, może to oznaczać, że rodzic oduczył je chęci robienia czegoś spontanicznie. Do 2 roku życia dzieci wiele czynności chętnie robią same, rodzice zaś czasem oduczają je tego. Im dziecko staje się starsze, tym bardziej rodzice ograniczają jego samodzielność. Robią to zwykle nieświadomie, w imię błędnie rozumianej troskliwości rodzicielskiej lub z nadopiekuńczości. Bardzo długo karmi się dziecko i ubiera, a nie uczy jak to robić samodzielnie. Już nawet 3-letnie dziecko powinno mieć wyznaczony obszar własnego działania, który wraz z wiekiem należy rozszerzać ilościowo oraz jakościowo.

Wynikające z prawidłowości rozwojowych, wymogi w zakresie aktywności i samodzielności dziecka określają, iż dziecko idące do przedszkola powinno mieć opanowanych wiele czynności samoobsługowych, np. umiejętności jedzenia, mycia, ubierania się, załatwiania czynności fizjologicznych. Dzieci nie chodzące do przedszkola przez to, że są obsługiwane i wyręczane przez rodziców są mniej zaradne, mniej sprawne, mało samodzielne.

Wczesna aktywność jest jednym z najważniejszych czynników warunkujących prawidłowy rozwój dziecka. Zastanówmy się jak należy postąpić, gdy dziecko chce samo skasować bilet w autobusie, zapłacić za wspólne zakupy, pobawić się komputerem lub wykonać inną poważniejszą czynność. Mądrze postępują ci rodzice, którzy stopniowo pomagaj dziecku w sytuacjach zbyt trudnych, ale nie wyręczają swojego dziecka. Rozsądnie postępują ci rodzice, którzy spontaniczną chęć działania swoich dzieci odpowiednio ukierunkowują, poprzez stopniowe stawianie zadań trudniejszych, poprzez stopniowe wdrażanie dziecka do samodzielności i odpowiedzialności. Dzieci uczęszczające do przedszkola z zasady wykazują większą dojrzałość społeczną, gdyż są planowo aktywizowane, m.in. poprzez udział w przeróżnych zabawach.

Dzieciom brakuje nieraz słów, by coś wyrazić – 2-latek zna ich tylko 300, 3-latek około 1000. Czasami dzieci wymyślają same pewne słowa, różnym przedmiotom nadają własne nazwy, tworzą tzw. sylogizmy dziecięce, tworzą własne słowa, np. prasowalnikiem nazywać żelasko, kolor śniegowy = biały, proszą by im pomasłować chleb.

Mowa dziecka stale się rozwija i doskonali. 3-letnie dzieci mają już w zasadzie opanowane podstawy mowy. Do około 7 roku życia mogą w mowie dziecka zachodzić różne odstępstwa i zniekształcenia (zmiękczenia, zastępowanie pewnych głosek innymi, upraszczanie niektórych grup spółgłosek).

O dziecku 3-letnim, które nie wymawia jeszcze głoski „r” lub tzw. głosek szumiących: sz, cz, dż, rz, nie mówimy, że ma wadę wymowy, gdyż dojrzała, prawidłowa wymowa tych głosek następuje dopiero około 5/6 roku życia. Do 6 roku życia nie należy robić problemów z niektórych nieprawidłowości wymowy dziecka, np. typu neologizmów dziecięcych. Jednak 6-latek powinien już mówić poprawnie. Żeby tak było, należy z nim często rozmawiać. Trzeba mówić do dziecka wolno i wyraźnie. Trzeba zaprzestać pieszczotliwego mówienia doń, gdyż na nasz wzór, może używać takich zniekształceń.

Jednym z częstych opóźnień w rozwoju psychoruchowym dziecka są opóźnienia w rozwoju emocjonalnym. Mimo, że dzieci są dobrze ubrane i odżywione, często są smutne zalęknione, mało aktywne lub przeciwnie, nadpobudliwe, agresywne. Dzieci z problemami emocjonalnymi to najczęściej dzieci, które w okresie poprzedzającym pójście do przedszkola miały z zasady ograniczone kontakty z rówieśnikami oraz te, w stosunku do których rodzice przyjęli postawę nadopiekuńczą.

Dzieci nadpobudliwe charakteryzuje nadmierna ruchliwość i niecierpliwość. Przezywane są wiercipiętami. Na to, co robią potrzebują więcej miejsca, wszędzie ich pełno, wszystko robią z rozmachem. Podczas zajęć grupowych rozglądają się i nie uważają.

Dzieci zahamowane z zasady są nieśmiałe, zamknięte w sobie, zajęte swoim życiem wewnętrznym. Nastrój mają obniżony, zmienny. Dłużej są mało samodzielne, domagają się pomocy i aprobaty w różnych sprawach. Z trudem nawiązują kontakty ze starszymi, wolą bawić się z młodszymi dziećmi. Z zasady chętniej przyjmują pomoc rówieśników, niż osób dorosłych. Wśród życzliwych rówieśników ośmielają się i aktywizują. W czasie zajęć grupowych z reguły pracują wolno i niepewnie. W trakcie rysowania, czy pisania ich linie są o słabym nacisku, mimo że starają się pisać, czy rysować dokładnie, a nawet pedantycznie. Pracują przez to długo i zwykle ostatnie oddają prace, zakrywając przy tym to, co narysowały.

Zarówno w domu, jak i w przedszkolu dzieci takich nie powinno się traktować jak chore, niezdolne, złe, czy leniwe. Nie powinno się ich karać, czy wyśmiewać w nadziei, że zmobilizuje je to do pracy. Powinno się je traktować jak owoce, które dojrzewają nieco wolniej, które na jakimś etapie swojego krótkiego życia miały niesprzyjającą aurę do właściwego dojrzewania i rozwoju.

Interesującym jest widoczne zróżnicowanie dziecięcych zabaw w zależności od płci. Chłopcy więcej biegają, ganiają się, grają w piłkę pokonują różne tory przeszkód. Dziewczynki, zaś bawiąc się  głównie lalkami, mają ograniczoną ekspresję ruchową i przestrzeń zabawową. Rodzice dziewczynek powinni zatem zadbać o rozwój fizyczny swoich córek, aby w momencie pójścia do szkoły, nie odbiegały znacząco w rozwoju ruchowym od rówieśników chłopców.

U progu szkoły nie powinno mieć problemów ani trudności dziecko rozwinięte prawidłowo i harmonijnie pod względem ruchowym, intelektualnym oraz emocjonalno-społecznym. Tylko ci rodzice i nauczyciele, którzy aktywnie towarzyszą dziecku w jego rozwoju będą w stanie właściwie rozumieć i rozwiązywać te poważniejsze problemy dziecka, nie czekając na gotowe recepty wychowawcze.

Wychowanie bowiem to niezwykle zindywidualizowany proces i żadnych gotowych recept być nie może. Na pewno lepiej zrozumiemy specyficzne problemy dzieci w wieku przedszkolnym, gdy po prostu uważnie i z czułością wsłuchamy się w ich pragnienia i potrzeby.

      Wojciech Brejnak jest psychologiem zajmującym się diagnostyką oraz terapią dzieci i młodzieży. Od 1996 r. jest pracownikiem Uniwersytetu Kardynała Stanisława Wyszyńskiego, prowadzi zajęcia z zakresu psychologii rewalidacyjnej i pomocy psychologicznej. Znany jest również jako popularyzator wiedzy z zakresu psychologii i pedagogiki w prasie, radiu i telewizji. Jest autorem ponad 300 artykułów i opracowań popularnonaukowych drukowanych w czasopismach oraz specjalistycznych wydawnictwach polskich i zagranicznych, a także autorem m.in. książek: „Kocham i wychowuję”, „Porozmawiaj ze mną … jak zapewnić dziecku dobry kontakt z otoczeniem”, „Dysleksja w teorii i praktyce” (współautor - K. J. Zabłocki), „Dysleksja”, „Czy Twój przedszkolak dojrzał do nauki”, „Kochaj i wspomagaj” oraz zeszytów do ćwiczeń graficznych „Będę pierwszoklasistą”.

Współpracujemy

Współpracujemy, wspieramy, przyjaźnimy się z:

Organizacje Pożytku Publicznego - wpłać 1 % 

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"       http://dzieciom.pl/

Fundacja Onkologiczna Osób Młodych        http://www.alivia.org.pl/

Społeczny Fundusz Stypendialny   KRS 0000239089   http://www.fundusz-stypendialny.pl/

Grupa Edukatorów Seksualnych, Młodzieżowy Telefon Zaufania   http://ponton.org.pl/

21 Społeczne Liceum Ogólnokształcące im J. Grotowskiego   http://www.21slo.edu.pl/

 

Zapraszamy - poznajcie ich działalność, zajrzyjcie na stronę i facebooka, warto ich wspierać, również finansowo.

TERAPIA PED

Terapia pedagogiczna

(dawniej reedukacja) to zajęcia dla dzieci i młodzieży z trudnościami w uczeniu się, spowodowanymi dysleksją, dysgrafią, dysortografią, dyskalkulią lub innymi czynnikami.

Celem terapii pedagogicznej jest stymulowanie ogólnego rozwoju dzieci i młodzieży. Zadaniem terapii jest również łagodzenie zaburzeń emocjonalnych, będących efektem niepowodzeń szkolnych oraz utraconej wskutek tych niepowodzeń motywacji do nauki, a także obniżonej samooceny.
Prowadzimy terapię pedagogiczną indywidualną i grupową.
Zajęcia odbywają się w dogodnych godzinach również w soboty.
Warunki skuteczności terapii:

  • wczesne jej rozpoczęcie przez dzieci, u których dostrzegamy opóźnienia rozwoju funkcji niezbędnych do uczenia się (już w wieku przedszkolnym),
  • systematyczne uczestnictwo w zajęciach terapeutycznych przez okres co najmniej jednego roku szkolnego (od września do końca czerwca)
  • praca w domu zgodnie ze wskazówkami terapeuty.

Terapia pedagogiczna nie jest równoznaczna z nauczaniem i nie służy wyrównywaniu zaległości i braków w nauce.